Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Sejm: D. Tusk o AKTACH DYWERSJI na kolei

Sejm: D. Tusk o AKTACH DYWERSJI na kolei

Donald Tusk w Sejmie przedstawił informacje o dwóch aktach dywersji na liniach kolejowych (Mika i okolice Puław), do których doszło 15 listopada. Ustalenia prokuratury i służb wskazują, że sprawcami są dwaj obywatele Ukrainy współpracujący z rosyjskimi służbami; ich tożsamość została ustalona, lecz nazwiska nie zostały ujawnione z powodu trwających operacji.

Najważniejsze ustalenia


Donald Tusk przekazał, że intensywna praca policji, prokuratury i służb specjalnych pozwoliła na identyfikację osób odpowiedzialnych za akt dywersji. Mowa o dwóch potwierdzonych zdarzeniach - w miejscowości Mika i w okolicy Puław - które miały charakter intencjonalny i miały na celu doprowadzenie do katastrofy w ruchu kolejowym.

Przebieg zdarzeń i materiał dowodowy


W jednym przypadku na torze zamontowano obejmę stalową oraz telefon z powerbankiem; próba ta nie odniosła skutku. W drugim zdarzeniu, 15 listopada o godz. 20:58, zdetonowano ładunek wybuchowy typu wojskowego C-4 przy użyciu urządzenia inicjującego i kabla elektrycznego o długości 300 m. Część materiału wybuchowego nie zdetonowała. Eksplozja uszkodziła podłogę jednego wagonu pociągu towarowego relacji Warszawa–Puławy, nie doprowadzając do wykolejenia.

Tożsamość podejrzanych i przebieg ich ruchów


Służby ustaliły tożsamość dwóch podejrzanych - obaj to obywatele Ukrainy, jeden skazany we Lwowie w maju tego roku za akty dywersji i przebywał na Białorusi, drugi pochodzi z Donbasu. Obaj mieli przedostać się z Białorusi do Polski jesienią tego roku i po pierwszym zdarzeniu w Mikach opuścili Polskę przejściem w Terespolu. Na prośbę prokuratury ich nazwiska nie zostały podane publicznie z uwagi na trwające operacje.

Działania śledcze i komunikacja państwowa


Tusk wskazał na współpracę międzynarodową służb oraz na konieczność unikania utrudniania trwających operacji i postępowań prokuratorskich. Pierwsze zgłoszenie o huku pochodziło z soboty 15 listopada o godz. 21:40; policja przybyła po około 20 minutach. Kolejny pociąg w niedzielę rano zatrzymał się na uszkodzonym odcinku (ok. 7:40), a informacja do władz państwowych została przekazana po sprawdzeniu miejsca zdarzenia (9:43).

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Zdawam obrady. Proszę o zabranie głosu w trybie artykułu 186 ust. 2 Regulaminu Sejmu Prezesa Rady Ministrów, pana Donalda Tustka. Bardzo proszę. Panie Marszałku, jeszcze raz gratuluję. Panie posłanki, panowie posłowie. Wolałbym w tym dniu zabierać głosy w Wysokiej Izbie na inny temat, jak się państwo domyślacie, ale z oczywistych względów jestem winny paniom i panom posłankom i panom posłom informacje na temat ostatnich wydarzeń, a przede wszystkim tą informację jestem winien Polkom i Polakom. Wiadomo, ile emocji, niepokoju wzbudziły te zdarzenia. Informację, jaką państwu przedstawię otrzymałem na podstawie artykułu 12 ustawy o prokuraturze za pośrednictwem prokuratora generalnego w porozumieniu ze służbami specjalnymi i szefostwem policji. Chodzi o to, aby ze zrozumiałych, mam nadzieję dla wszystkich państwa powodów, żeby podać informację możliwie dokładną. Wszystkim, a dzisiaj w Polsce wszyscy są zainteresowani tą sprawą, a równocześnie, żeby w żaden sposób nie utrudnić żadnej operacji i dalszego postępowania prokuratury i służb. Dlatego pozwolicie państwo, że powiem dokładnie to, co po ustaleniach prokuratury i służb specjalnych mogę dzisiaj powiedzieć. Po pierwsze, najważniejsza być może informacja, intensywna praca służb i policji oraz prokuratury pozwoliła ustalić osoby odpowiedzialne za akt dywersji. Mówimy o dwóch stwierdzonych aktach dywersji w miejscowości Mika i w okolicy Puław. Co do obu przypadków mamy pewność, nie przypuszczenie, że próba wysadzenia torów oraz naruszenie infrastruktury kolejowej pod Puławami, oba te zdarzenia miały charakter intencjonalny, miały swoich sprawców i ich celem było doprowadzenie do katastrofy w ruchu kolejowym. Poproszę chociaż przez chwilę, będę mówił, być może dla niektórych z państwa to jest coś wyjątkowego, ale będę chciał mówić o sprawach poważnych, które interesują, jeśli nie państwa, to na pewno Polaków. Wytrzymajcie 5 minut. 5 minut. Minęło niewiele więcej niż 70 godzin. Ustalone osoby to obywatele dwóch obywateli Ukrainy działających i współpracujących od dłuższego czasu z rosyjskimi służbami. Jest to ustalenie naszych służb i prokuratury, a także wynika to ze współpracy z naszymi służbami sojuszniczymi. Ustalone są ich tożsamości. Na wyraźną prośbę prokuratury w tej chwili nie podam państwu imion i nazwisk tych dwóch obywateli, ponieważ właśnie w tej chwili, kiedy mówię do państwa te słowa, prowadzone są kolejne operacje i podanie do publicznej wiadomości imienia i nazwiska jednego lub drugiego podejrzanego sprawcy mogłoby utrudnić operację. Mam nadzieję, że jeszcze dzisiaj będzie to możliwe i operacje zostaną jeszcze dzisiaj zakończone. Te, o których mówię. Te podejrzewane przez nas osoby, jedna z nich to skazany przez sąd we Lwowie w maju tego roku obywatel Ukrainy skazany za akty dywersji na terenie Ukrainy, przebywający w Białorusi. Drugi to mieszkanie z Donbasu, także przedostał się z Białorusi do Polski razem z pierwszym podejrzanym jesienią tego roku, tuż przed zamachami. Osoby te po dokonaniu akty dywersji w miejscowości Mika opuściły teren Polski przez przejście graniczne w Terespolu. Było to tuż po przeprowadzeniu tego zamachu, a więc jeszcze nie były one zidentyfikowane przez służby. Polskie służby i prokuratura mają wszystkie dane tych osób oraz utrwalone ich wizerunki. Akty dywersji przebiegały w odstępach czasowych. Pierwszy polegał na zamontowaniu na torze obejmy stalowej, która miała prawdopodobnie doprowadzić do wykolejenia pociągu. Zdarzenie to miało zostać utrwalone przez zamontowany w obrębie torowiska telefon komórkowy z powerbankiem. Ta próba okazała się na szczęście zupełnie nieskuteczna. Drugie zdarzenie, o którym tak głośno w sensie dosłownym miało miejsce w dniu 15 listopada o godzinie 20.58. Tak wykazała rejestracja na kamerze monitoringu. Ładunek wybuchowy typu wojskowego C-4 został zdetonowany przy pomocy urządzenia inicjującego poprzez kabel elektryczny długości 300 metrów. Na miejscu zdarzenia zabezpieczono także pewną ilość materiału wybuchowego, który nie zdetonował. Ładunek eksplodował podczas przejazdu pociągu towarowego relacji Warszawa-Puławy, nie doprowadzając do wykolejenia, a jedynie do niewielkiego uszkodzenia podłogi wagonu. Maszynista nawet nie odnotował tego zdarzenia przejeżdżając przez to miejsce. Polska jest w całym kontakcie ze służbami specjalnymi i sojuszniczych i zrobimy wszystko, by ścigać sprawców tych zdarzeń. Trwają czynności, by ustalić wszystkich odpowiedzialnych za te zdarzenia i ich współpracowników. Pierwsze zgłoszenie to sobota, 15 listopada, godzina 21.40. To jest zgłoszenie przez mieszkankę, mieszkającą niedaleko miejsca zdarzenia w miejscowości Mika, która zgłosiła policji, że usłyszała huk. Policja zjawiła się na posesji zawyjadamiającej po 20 minutach. Na podstawie zeznania osoby, która zgłosiła tę domniemaną eksplozję i zgodnie z jej wskazaniami przeszukiwano teren przez ponad godzinę. To była noc i według osoby zgłaszającej nie była w stanie stwierdzić ani zasugerować, w jakim miejscu doszło do tej eksplozji. Nawet nie wiedziała, czy to jest eksplozja, ponieważ odnotowała tylko huk. Policja po godzinnych poszukiwaniach w terenie wokół posesji wstąpiła od dalszych działań, nie odnotowując okoliczności, które kazałyby prowadzić inne czynności. O godzinie 7.40 w niedzielę kolejny pociąg przejeżdżający przez ten fragment torowiska zatrzymał się w miejscu, w którym dokonane eksplozji było naruszane przez kolejne przejazdy. Ten pociąg, który w okolicy 7.40 w niedzielę rano się zatrzymał, był już narażony ze względu na naruszenie torowiska na większą skalę na wykolejenie. Ale dzięki refleksowi maszynisty nie doszło do tragedii. O godzinie 9.43 w niedzielę rano poinformowano po sprawdzeniu przez policję miejsca zdarzenia i zawiadomienia przez maszynistę. Powiadomiono władze państwowe, które w takiej sytuacji powinny być informowane. O 9.43 taką informację otrzymałem. Jako premier, pan prezydent i ministrowie zainteresowani z racji dziedziny, jaką się zajmują całą sprawą. To tyle jeśli chodzi o te podstawowe fakty. Równocześnie mamy do czynienia nie tylko ze zdarzeniem bezprecedensowym. Proszę się nie dziwić, że ludzie przeżywają to tak emocjonalnie. Wszyscy chyba mamy świadomość, że doszło do zdarzenia bezprecedensowego.