Krzysztof Bosak: sukces to dopiero realizacja programu
Krzysztof Bosak mówił na spotkaniu na Podkarpaciu o kryzysie finansów publicznych, sytuacji polskich firm i sporach o praworządność. Przekonywał, że polityczny sukces oznacza nie samo zdobycie poparcia, lecz trwałe wprowadzenie programu w życie.
Bosak podkreślił, że Konfederacja jest dopiero na etapie budowania pozycji i rozpoznawania problemów. Za sukces uznałby dopiero przyjęcie zgłaszanych projektów ustaw oraz trwałe rozwiązania, które zyskałyby poparcie społeczeństwa.
Przywołując wizytę w firmie Drefmet z Kolbuszowej, Bosak krytykował kontrole i standardy, które jego zdaniem utrudniają działalność polskim producentom urządzeń grzewczych. Wskazywał też na ryzyko ograniczania źródeł ciepła niezależnych od energii elektrycznej oraz na problemy rynku pelletu.
Bosak zarzucił rządowi Donalda Tuska naruszanie porządku prawnego w związku z transkrypcją zagranicznych aktów stanu cywilnego oraz interpretacjami dotyczącymi podatków i świadczeń. Przedstawił własną ocenę działań ministrów i przywołał przepisy konstytucji oraz ustaw.
Omawiając projekt budżetu, Bosak alarmował w sprawie deficytu, długu publicznego i sposobu jego wykazywania. Łączył ograniczenia wydatków z opóźnieniami inwestycji, w tym CPK i elektrowni jądrowej, oraz z cięciami programów lekowych.

Bosak apelował o rozwijanie lokalnych struktur Konfederacji i wymianę informacji między mieszkańcami a działaczami. Wskazywał bezpośrednie kontakty jako alternatywę dla debaty medialnej, którą ocenił jako zafałszowaną.
Sukces mierzy się realizacją programu
Bosak podkreślił, że Konfederacja jest dopiero na etapie budowania pozycji i rozpoznawania problemów. Za sukces uznałby dopiero przyjęcie zgłaszanych projektów ustaw oraz trwałe rozwiązania, które zyskałyby poparcie społeczeństwa.
Polskie firmy i bezpieczeństwo energetyczne
Przywołując wizytę w firmie Drefmet z Kolbuszowej, Bosak krytykował kontrole i standardy, które jego zdaniem utrudniają działalność polskim producentom urządzeń grzewczych. Wskazywał też na ryzyko ograniczania źródeł ciepła niezależnych od energii elektrycznej oraz na problemy rynku pelletu.
Spór o prawo i działania rządu
Bosak zarzucił rządowi Donalda Tuska naruszanie porządku prawnego w związku z transkrypcją zagranicznych aktów stanu cywilnego oraz interpretacjami dotyczącymi podatków i świadczeń. Przedstawił własną ocenę działań ministrów i przywołał przepisy konstytucji oraz ustaw.
Finanse publiczne i koszt opóźnień
Omawiając projekt budżetu, Bosak alarmował w sprawie deficytu, długu publicznego i sposobu jego wykazywania. Łączył ograniczenia wydatków z opóźnieniami inwestycji, w tym CPK i elektrowni jądrowej, oraz z cięciami programów lekowych.

Budowanie zaplecza i bezpośredni kontakt
Bosak apelował o rozwijanie lokalnych struktur Konfederacji i wymianę informacji między mieszkańcami a działaczami. Wskazywał bezpośrednie kontakty jako alternatywę dla debaty medialnej, którą ocenił jako zafałszowaną.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Krzysztof Bosak: Polska uczestniczy w wojnie informacyjnej
Krzysztof Bosak oskarża PiS i UE o niszczenie polskiego rolnictwa
Krzysztof Bosak: Apel o wyjście do protestujących rolników
Krzysztof Bosak oskarża rząd o 'cyrk z kwarantanny' i kary w Sejmie
Krzysztof Bosak krytykuje nocne obrady i lockdown
Krzysztof Bosak zarzuca ministrowi chaos w wymiarze sprawiedliwości
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun zarzuca policji tolerowanie sowieckiej muzyki
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska podsumowuje zmiany w ochronie zwierząt
Małgorzata Kidawa-Błońska
Małgorzata Kidawa-Błońska o ochronie zwierząt i dobrym prawie
Włodzimierz Czarzasty
Włodzimierz Czarzasty żartuje o przejściu w stan spoczynku
Karol Nawrocki
Karol Nawrocki: Mocny atak na rząd
Krzysztof Gawkowski
Krzysztof Gawkowski: AI ma rozwijać się pod kontrolą człowieka
Artykuły
Transkrypcja
Zawsze bardzo miło usłyszeć coś dobrego o sobie.
Natomiast nie jesteśmy tutaj dla słuchania miłych słów.
Jesteśmy tutaj po to, żeby powiedzieć parę słów prawdy
na temat tego, co się dzieje w naszym państwie
i żeby też podyskutować.
Do dyskusji bardzo chętnie przejdę zaraz, jak tylko skończymy
te wstępne nasze wystąpienia.
Odpowiemy na tyle pytań, ile tylko się uda.
A proszę mi wierzyć, że mam cierpliwość do dyskusji.
Jeżeli ktoś nie jest o tym przekonany, to dzisiaj to udowodnię.
Natomiast zanim do tego dojdziemy,
Piotr powiedział sporo jeszcze o Piotrze,
bo jestem tutaj po to, żeby z Państwem podyskutować,
ale jestem tutaj też po to, żeby wspierać naszych regionalnych liderów,
takich właśnie jak Iza, która jest w wąskiej grupie radnych,
wybranych, popraw mniej Iza, jeśli się pomylę,
wybranych z list Konfederacji, prawda?
Mamy wielu radnych w Konfederacji,
ale niewielu wybranych z Komitetu z Konfederacją w nazwie.
Myślę, że w następnych wyborach będzie tych radnych w całym kraju znacznie więcej.
Także Iza, jesteś w gronie pionierów.
Powiedziałbym pionierek, gdyby nie skojarzenia jeszcze z używaniem tego terminu
w tak zwanej poprzedniej epoce.
Także jesteś Iza w gronie pionierów,
którzy przecierają szlak samorządowcom z Konfederacji.
No a Piotr wspomniał sporo o tej swojej właśnie sportowej pasji
i pracy z młodzieżą, którą ja ogromnie doceniam.
Proszę mi wierzyć, moja żona i moje dzieci są w drodze tutaj na Podkarpacie.
Jutro konferencja w Pałacu w Sieniawie,
organizowana przez europosła Tomasza Buczka,
który nie jest z nami, bo chyba przygotowuje konferencję, tak?
Ale liczę na to, że jeszcze moi mali synowie jutro z Piotrkiem zrobią trening,
bo też już zapisaliśmy ich z żoną na piłkę nożną, żeby się uczyli.
Mają 3,5 i 4,5 roku, ale można zacząć w tym wieku.
Trzeba właśnie, żeby dzieciaki się ruszały, to jest bardzo ważne.
Ale chciałem powiedzieć o czymś innym w gruncie rzeczy.
Chciałem powiedzieć o tym, że ja Piotrka znam przede wszystkim nie jako trenera piłkarskiego.
Mi się wydaje, że ja z Piotrkiem nigdy nawet w piłkę nie grałem,
chociaż były w naszym środowisku turnieje piłkarskie.
Ja znam Piotrka przede wszystkim jako działacza,
zaangażowanego po prostu w niezliczone akcje społeczno-polityczne,
niezależnie czy lokalne, jak akcje zwiedzamy Podkarpacie,
czy akcje zbiórki podpisów, czy kandydowanie.
Na razie bez sukcesu, ale chwała tym, którzy mają czas,
cierpliwość, zaparcie, żeby kandydować, kiedy tego sukcesu nie ma.
Dlatego, że tak się buduje kadrę polityczną, proszę Państwa.
Na tych, którzy sprawdzili się, kiedy nie ma koniunktury politycznej.
Ten czas, kiedy Piotrek wspomniał, kiedy się poznaliśmy.
My wtedy nie mieliśmy swojej partii politycznej,
nie mieliśmy swoich wyborców, nie mieliśmy swojego poparcia,
ale mieliśmy swoje ideały.
I z tej niszy politycznej, politycznego niebytu,
poza parlamentarnego, nawet bezorganizowanej w skali kraju partii politycznej,
lata 11-12, a więc z 15 lat temu,
udało się dojść do tego momentu, kiedy mamy partię.
Ta partia ma wyborców, sympatyków,
Państwa jako ludzi, którzy ufacie nam, albo jesteście co najmniej zainteresowani
tym, co mamy do powiedzenia.
Przebicie medialne, zainteresowanie nie tylko wśród krajowych,
ale także zagranicznych tych ośrodków, które monitorują, co kto ma do powiedzenia.
Ja to czuję na co dzień, jako wicemarszałek Sejmu,
jak przychodzą ludzie z izb gospodarczych, przychodzą ludzie z dyplomacji,
przychodzą dziennikarze z zagranicy, pytają, a co myślicie o tym, co myślicie o tamtym.
Powiedziałbym, że to jest pewien progres.
Ale z tymi słowami, które z kolei powiedział Michał,
że sukces, że spełnienie i tak dalej, ja się z tym gruntownie nie zgadzam.
Ja uważam, że o sukcesie to można mówić w momencie,
będąc politykiem w demokracji, w momencie dopiero, w którym zrealizuje się
coś ze swojego programu.
I my jesteśmy przed tym.
My jesteśmy przed tym. To wszystko, co na razie robimy,
to jest, powiedziałbym, takie wstępne budowanie swojej pozycji,
pozycji wyjściowej do tego, żeby dopiero nasz program zrealizować.
I to, że nasze słowa wywołują pewien rezonans, to jest fajne.
Ale to nie jest sukces.
Sukces to jest wtedy, kiedy te projekty ustaw, które my zgłaszamy w Sejmie,
nie tylko będą wchodzić pod obrady, ale na sali będzie większość,
która będzie je przegłosowywać.
Sukces to będzie wtedy, kiedy my będziemy recenzować ministrów naszego rządu,
a nie rządów, z którymi się nie zgadzamy i które, gdybyśmy tylko mieli
do tego demokratyczną moc w Izbie, to byśmy po prostu te rządy obalili,
bo uważamy je za szkodliwe.
Sukces to będzie wtedy, kiedy w instytucjach, na kierowniczych stanowiskach
będą ludzie, którzy podzielają nasze ideały i pracują na 150%
po to, żeby zrealizować nasze zamierzenia i nasze ideały.
To wtedy będziemy mogli się poklepać po plecach i powiedzieć,
mamy sukces.
A właściwie nawet wtedy będzie za wcześnie.
Bo moim zdaniem będzie trzeba jeszcze odczekać parę lat
i zobaczyć, czy społeczeństwo to doceni i będzie premiować,
bo widzimy sytuację w demokracji nagminną,
że ktoś rządzi, coś zrobi,
ale traci poparcie.
Przychodzi następna władza i wszystko odwraca.
Więc sukces to jest wtedy, jak się uda coś zrobić
i to ustabilizować.
Że Polacy, nie tylko zwolennicy jednej partii,
na przykład naszej albo jakiejś innej,
nie tylko powiedzą, że to działa, ale powiedzą,
to działa, chcemy, żeby to zostało, nie ruszajcie tego.
To będzie sukces wtedy.
I wtedy uważam, że będziemy mogli nie spocząć na labrach,
bo w ustroju demokratycznym jest on tak skonstruowany,
że nie ma czasu na spoczywanie na labrach.
Jak się już coś zbuduje, to trzeba później tego bronić.
Ale przynajmniej będziemy mogli powiedzieć,
w tym czy w tamtym odnieśliśmy sukces.
Natomiast teraz to jest czas budowania.
Czas budowania, czas rozmawiania, czas poznawania,
poznawania problemów, poznawania rozwiązań.
Dzisiaj na przykład byliśmy wspólnie z Piotrem
w jednej z firm na Podkarpaczu, produkcyjnych,
rodzinnych, Polski Kapitał.
Możesz zaświadczyć, to było moje wymaganie.
Ma być firma polska.
Jak jedziemy rozmawiać o biznesie,
to ma być polska firma.
Mile mnie to zaskoczyło, że rodzinna,
takiego wymagania nie stawiałem,
ale że ma być polska firma, to postawiłem jako wymaganie.
Bardzo jestem wdzięczny panu Stanisławowi,
firma Drefmet z Kolbuszowej,
w której dzisiaj byliśmy,
produkująca, proszę państwa,
urządzenia grzewcze.
Kotły,
bufory na wodę,
jakieś rozdzielniki, nie znam się na tym,
nie będę udawał, że się znam na tych urządzeniach,
które oni produkują.
Natomiast to co usłyszeliśmy, to się włos jeży na głowie.
Proszę państwa, kontrola
za kontrolą, kontrola za kontrolą,
podwyższanie standardów, spełnią
jeden standard, podwyższanie wyżej.
I niech ktoś nie myśli,
że to wszystko Unia na nas wymusza.
Mamy w tej chwili w Polsce
zaostrzone standardy w różnych
sprawach bardziej niż Unia.
A kontrole są wycelowane w polskie firmy.
Zagraniczni producenci importowanego
sprzętu nie są analogicznie
kontrolowani.
I to nie jest zjawisko, że to tylko teraz, jak ci rządzą.
Niektórzy ludzie,
którzy są w instytucjach, są z poprzedniego
rozdania.
Represyjne uchwały tu w Sejmiku
przyjmowała większość.
Kto tu rządzi w Sejmiku, proszę państwa?
Dobrze, że to państwo
powiedzieli, bo jak ja bym powiedział,
to byłoby, że tutaj jakieś, prawda,
podziały polityczne
robię na prawicy tak zwanej.
No trzeba pamiętać, kto rządzi i kto przyjmuje uchwały.
Opowiedział nam pan Stanisław
jak na targi międzynarodowej jeździ.
Na przykład do Szwajcarii.
Każdy, kto sprzedaje pompy ciepła,
sprzedaje obok tego piece proste,
bez elektroniki, żeby działały jak prąd wyłączą.
A w Polsce
zwykłe piece zakazane.
Okazuje się, że nie wolno.
Ja nie jestem przeciwnikiem nowoczesności,
ani nie jestem przeciwnikiem
norm środowiskowych.
Jestem zdecydowanie za tym,
żebyśmy się nawzajem nie truli.
Natomiast, proszę państwa, podważanie
naszego bezpieczeństwa energetycznego
czy grzewczego
poprzez likwidowanie w ogóle
alternatywnych dla
sterowanych prądem źródeł ciepła
to jest po prostu bezrozumna polityka.
To wystarczy później
rakietą czy dronem trafić w jedną stację transformatorową
i wszyscy będą zamarzać.
Przecież to jest głupota.
Wiecie państwo, że żeby wyprodukować
prosty piecyk typu koza
to w Polsce się tego nie produkuje, bo się nie da.
Tylko to się produkuje w Czechach,
na Słowacji i dalej na południe.
To jest absurd.
Wiecie państwo, że obecny rząd
polityką swoją własną,
absurdalną w lasach państwowych
wygenerował de facto
w naszym kraju kryzys na rynku peletowym.
Ceny wyskoczyły
w kosmos i to jest zawinione.
I my to słyszymy po prostu z każdej strony.
I takich przykładów można by mnożyć i mnożyć i mnożyć.
I teraz jest dla nas czas,
kiedy my te problemy poznajemy
i szukamy rozwiązań.
Jeżeli na przykład jest tak, że Unia wymaga
jakiegoś poziomu emisji
czy redukcji emisji
zanieczyszczeń z pieców,
a polski rząd dowalił standard wyższy niż jest w Niemczech,
to o co tutaj chodzi?
Jak to wyjaśnić?
Może chodzi o wykończenie polskiej produkcji?
Może chodzi o to, żeby po prostu
żadna rodzinna firma w Polsce
już nie spełniała standardów.
I to nie są standardy unijne.
To są standardy polskie.
Ktoś w kolejnych rządach oddał
administrację, oddał te władze ustanowienia tych standardów.
Także to finalnie uderza
po prostu w polskich producentów.
I mamy firmę w Kolbuszowej, która zatrudnia
70 osób i przez te
po prostu
szkodliwe polityki
z tego co słyszymy
parę lat temu była na skraju bankructwa.
A niektórzy nie przetrwali.
I później informacje, że bezrobocie w Polsce
przekroczyło milion, że kolejne
firmy się zamykają, że mamy
jedne z najwyższych cen energii na świecie.
A jak mają być niskie?
Jak mają być niskie,
proszę Państwa, przy tym jak został skonstruowany
cały ten rynek energetyczny?
I tak można by po prostu
o tych sprawach mówić bez końca.
Liczba tych negatywnych informacji, które
do nas docierają jest
zatrważająca.
I chcę to bardzo wyraźnie
podkreślić, żeby to wybrzmiało. To nie jest tylko
problem tego rządu. Kto z Państwa
słyszał o największej aferze gospodarczej
ostatnich lat? Albo może inaczej. Kto z Państwa
wie jaka jest największa afera gospodarcza
ostatnich lat? Czysty powietrze.
Ty nie podpowiadaj, bo ty doskonale wiesz.
Ktoś z Państwa może nie słyszał
podpowiedzi Piotra i powie swój typ.
No jaka była największa afera?
Zielony Ład?
Zielony Ład? No to jest
cały zbiór polityk. To nie afera.
Dużo tych afer było. Dużo było.
Dlatego pytam o największą.
Czyste powietrze. Powiedziały dwie, trzy osoby
i Piotr. Tak, proszę Państwa.
Czyste powietrze medialnie nie jest na szczycie rankingu,
a powinno być. Bo wydano miliardy
i wydano w aferalny sposób.
I media do dziś tego nie opisały.
Jaki mamy tu rodzaj afery.
Gwałtowne wstrzymanie tego programu
w pewnym momencie wynikało z tego,
że oni wiedzieli, że po prostu przekręty
idą na dużą skalę i nie mieli żadnego
pomysłu co z tym zrobić.
I teraz dlaczego o tym mówię? Żeby
ponadpartyjne. Kto skonstruował
chore zasady programu Czyste Powietrze,
które doprowadziły do rozkradania
pieniędzy i wspierania pieniędzmi
polskiego podatnika zagranicznej konkurencji?
Kto to zrobił? Który rząd?
Poprzedni. Poprzedni rząd.
Tak. Ten to kontynuował.
Dużo dłużej niż powinien. Natomiast
tamten to stworzył. I teraz
żeby mnie ktoś źle nie zrozumiał.
Ja nie mam zamiaru tutaj obwiniać
za
niedbania
dużych grup ludzi.
Więc nie chcę iść po szyldach partyjnych
i staram się nawet tego nie używać.
Ale chodzi mi o to, żebyśmy byli czujni.
Jestem absolutnie
przeciwko obecnemu rządowi.
Rządowi Donalda Tuska. Uważam, że to jest rząd
tragiczny w prawie każdym
aspekcie polityki, którą prowadzi.
W jednych zaniechania, w drugich
szkoda, w trzecich zdrada.
Natomiast nie wolno idealizować
politycznej konkurencji.
Gdybyśmy popierali jakąkolwiek inną
partię, to byśmy się do niej zapisali.
A nie szli trudną drogą
budowania politycznego środowiska od zera.
Gdybyśmy uważali, że wartościowi
ludzie są w innych partiach politycznych,
to ja, proszę Państwa,
siedziałbym tutaj obok
pięciu znanych nazwisk,
różnych byłych posłów, wybieranych
przez ostatnie 30 lat,
a nie pracował z Piotrem,
z Izą, czy z wieloma innymi,
z Tomkiem, z Tomkiem, którego
nie ma, i z Januszem,
z wieloma innymi osobami,
proszę Państwa,
które startują politycznie często od zera.
Z czego wynika nasza praca, nasza metoda
polityczna? Z tego, że uważamy,
że właśnie tak trzeba.
Że nie da się zabazować
na ludziach, którzy dopuścili się
błędów na dużą skalę, którzy odpowiadają za
afery na dużą skalę.
Teraz
parę słów o tym, co wyprawia ten obecny rząd.
Proszę Państwa.
Oni
dochodzili do władzy
na fali
opowiadania, że będą przywracać
rządy prawa.
To jak gwałcą polski porządek prawny,
to jest trudne wprost do wyobrażenia
na skalę, której nie mieliśmy wcześniej.
Dam Państwu jeden przykład,
co się dzieje w tej chwili
z tą tak zwaną transkrypcją aktów
stanu cywilnego
związków osób
tej samej płci wpisywanych do
polskich urzędów stanu cywilnego.
Jest to całkowite pogwałcenie porządku
prawnego odbywające się
przy akceptacji
dużej części prawnego, urzędniczego,
establishmentu i dużej części klasy politycznej.
I ja mam
wrażenie, że ci, którzy to akceptują,
to są po prostu takimi ignorantami,
że
albo to wypierają, albo próbują udawać,
że tego nie rozumieją. Ostatni
swój kamyczek dorzucił minister
finansów,
dając tak zwaną
interpretację ogólną,
zgodnie z którą
transkrybowane do polskich rejestrów
związki osób tej samej płci
za granicą mają być w świetle prawa podatkowego
traktowane tak jak małżeństwa.
Jest to oczywiste złamanie prawa,
które jest następstwem wcześniejszych złamań prawa.
Na czym polega to, co Domański zrobił?
On używa instrumentu
interpretacji ogólnej, która służy
do wyjaśnienia
wątpliwości w prawie podatkowym.
Tymczasem w polskim systemie
podatkowym żadnej
w tym zakresie wątpliwości
nie ma. Polski
system prawny w tym aspekcie podatkowy
jest napisany w sposób jasny,
prosty i koherentny.
Małżeństwa w rozumieniu prawa
polskiego mają pewien podatkowy
przywilej.
I na tym koniec.
Wątpliwości tu żadnej nie ma. A minister
instrumentem interpretacji
ogólnej próbuje de facto
zmienić ustawę.
Jest to pogwałcenie porządku prawnego.
I nie pierwsze. Bo on idzie śladami
ministra Gajewskiego,
wiceministra Gajewskiego,
który wcześniej rozesłał pisma
do ZUS-u i być może
innych instytucji, nie wiem, tam był
zakład emerytalno-rentowy,
jakiś MSW i tak dalej.
Rozesłał pisma, że jak się
ktoś transkrybuje,
to traktować go w świetle przywilejów
emerytalno-rentowych, jakby był małżonkiem.
Proszę Państwa,
świstek wysłany przez jakiegoś wiceministra
nie zmienia porządku prawnego.
To nie ma wiążącej mocy prawnej.
Porządek prawny w Polsce
tworzą ustawy.
Tworzą rozporządzenia. Rozporządzenia
wydane w zakresie
przewidzianym przez ustawę.
Jak w ustawie, to każdy prawnik
potwierdzi. Kto z Państwa na sali jest prawnikiem?
Kto jest prawnikiem ręka do góry? O, mamy.
Doktor prawa, prawda?
Mecenas? Wpisany na listę adwokatów
czy radców prawnych?
Wpisany. Adwokaci
czy radcy prawni? Adwokat.
To pan doktor zrecenzuje,
pan doktor Mecenas zrecenzuje,
czy się w czymś nie pomylę.
Mimo, że nie jestem prawnikiem, to się wypowiem.
Nie można
wydać do ustawy
rozporządzenia wychodzącego poza
delegację zawartą w ustawie.
Czyli ustawodawca, czyli parlament
decyduje, że zostawi ministrowi swobodę,
żeby coś doprecyzował w rozporządzeniu.
Ale zakreśla,
ile w tym rozporządzeniu można
decydować. Jak ktoś wyda
rozporządzenie wychodzące poza zakres delegacji
ustawowej, no to może w ten
sposób po prostu naruszyć
porządek prawny. I od takiego rozporządzenia
ministra cyfryzacji cała sprawa się
zaczęła. Bo co minister do spraw
cyfrowych, wicepremier Gawkowski
zrobił? Wydał rozporządzenie
do ustawy o aktach
stanu cywilnego,
żeby wpisywać
zagraniczne akty jak małżeństwa
do naszego urzędu. I złamał tym samym dwie
ustawy. Pierwszą, kodeks rodzinny
i opiekuńczy. Wyciągnę sobie
ściągawkę, proszę Państwa. Zresztą ostatnio
musiałem rzecznikowi lewicy w telewizji wyjaśniać.
Bo mówi, w kodeksie
rodzinnym i opiekuńczym nie jest zdefiniowane, czym jest małżeństwo.
A w pierwszym artykule mamy
małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta
jednocześnie obecni złożą
przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego oświadczenia,
że wstępują ze sobą w związek małżeński.
I tam dalej jest też
prawda o innych
możliwościach. Jak na przykład nie przed urzędem
stanu cywilnego, tylko przed kościołem.
Ale zawsze jest, że mężczyzna i kobieta. To samo
mamy w konstytucji w artykule 18.
Małżeństwo jako związek kobiety, mężczyzny, rodzina,
macierzyństwo, rodzicielstwo
znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.
I to samo mamy
także w ustawie Prawo
o aktach stanu cywilnego.
Której to ustawę, mam wrażenie, lewica,
która adwokatuje i Koalicja Obywatelska
i PSL.
Nie zapominajmy. Przedstawiane czasami
w mediach błędnie.
Jako partia konserwatywna.
Błędnie. Jest to partia
oportunistyczna, która nie rządziła
nigdy z prawicą.
Nie tworzyła prawicowego rządu.
Nazywanie tej siły konserwatywną dlatego, że chciałaby mieć
trochę konserwatywnych wyborców.
To jest totalne nieporozumienie.
I akceptuje ten cały bałagan prawny.
To całe prawołomstwo,
które oni w tej chwili robią.
Oni wszyscy o tej ustawie
prawa o aktach stanu cywilnego nie chcą pamiętać.
A tam także jest wpisana
w tym zakresie regulacja.
Więc mamy, proszę Państwa,
kolejne ustawy. I nagle
te ustawy i konstytucje
rozporządzeniem próbuje sobie zmienić
najpierw minister
Gawkowski. Zmuszać urzędników
do bezprawnych czynności. Wpisywania
do rejestru stanu cywilnego jako małżeństw
w związku zawartych za granicą.
Później wiceminister
Gajewski próbuje zmusić ZUS
i inne zakłady resortowe,
emerytalno-rentowe do traktowania
zawartych za granicą związków osób tej samej
płci jak małżeństw. I wreszcie
kropkę nad i próbuje postawić
minister Domański
dając interpretację ogólną,
która ma rozwikłać wątpliwość
prawna, która w ogóle nie istnieje, której nikt
wcześniej nie postawił. On to zrobił z inicjatywy
własnej. To nie jest tak, że mieliśmy
przed sądami tysiące spraw, nikt nie
wiedział jak orzekać i trzeba było
rozwiać tą wątpliwość. No to nie była ta sytuacja.
I w mojej ocenie to wszystko
jest po prostu głębokim pogwałceniem
obowiązującego w Polsce porządku prawnego.
I najgorsze jest to,
że jak to zwykle w ostatnich
latach bywa, podsycenie do tego
pogwałcenia porządku prawnego przyszło
zza granicy, sprzed Trybunału Sprawiedliwości
Unii Europejskiej, która do Unii Europejskiej
to znaczy ten jej Trybunał, tak zwanej
Sprawiedliwości, postanowił
wyinterpretować
z zasady swobodnego
przemieszczania się ludzi
to, że
pewne uprawnienia nadane
przez systemy prawne różnych państw
za ludźmi będą podążać przez
całą Europę. Czyli jak sobie
dwóch panów pojechał do Hiszpanii i tam
ze sobą wzięli tak zwany ślub
i sobie przyjadą do Polski, to ich
uprawnienia przyjadą za nimi.
Tylko proszę Państwa, czy myśmy się na to
zgadzali w referendum? Czy się
zgadzaliśmy na swobodę i
ja pamiętam dość dobrze debatę przedakcesyjną.
Było mówione, że
będzie swoboda przepływu ludzi,
towarów,
usług,
kapitału. Nie było, że będzie
swoboda przepływu praw, przywilejów,
uprawnień, nic takiego.
Przeciwnie mówiono, każde państwo zachowa swoją tożsamość,
szczególnie już w sprawach światopoglądowych.
W sprawach światopoglądowych
to w ogóle mieliśmy być zabezpieczeni na wszystkie
możliwe sposoby. Jeszcze tam z traktatu
Lizbońskiego deklaracja praw
podstawowych, karta praw podstawowych, była specjalna
deklaracja, że nas tam nie będzie
obowiązywało tak twardo negocjowali.
My byliśmy wobec tego na każdym etapie
nieufni, proszę Państwa. To jeszcze
przypomnę. Na każdym etapie
mówiliśmy, że to
nie jest przesądzone.
No i się okazało, że
niestety mieliśmy rację. Ale wracając,
wracając do tego,
mamy tutaj moim zdaniem pogwałcenie
kilku ustaw
przez kilku ministrów jednocześnie
przy obojętności
establishmentu prawnego
i w gruncie
rzeczy przy jakimś współudziale
zaczynającym się urzędniczym.
No bo jeżeli urzędnicy wykonują coś takiego,
no to nie działają na podstawie i w granicach prawa.
A obowiązkiem urzędnika jest działać
na podstawie i w granicach prawa.
I teraz pytanie do Pana doktora. Czy ja to
prawidłowo rekonstruuję?
Prawidłowo. Dziękuję.
Jeżeli Pan doktor
chciałby wygłosić zdanie
komentarza prawnego
do tego, co ja powiedziałem, to
podzielę się mikrofonem.
Ja bym podsumował praktykę
tego rządu
prawotwórczą jako nikt jest zbrawny.
Pewnie tak bym to określił.
Przynajmniej aspektowo. Natomiast jeżeli chodzi
o objętnie praktykę Europejskiego Trybunału
Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej,
określiłbym to jako
coś na kształt
samozawłaszczania kompetencji.
Dziękuję bardzo. No.
Lepiej bym tego nie umiał. Popowiem, że
znam Pana doktora
Mecenasa z artykułów, które chyba
w Rzeczpospolitej publikuje komentarze prawnych.
Przynajmniej wydaje mi się, że jakieś widziałem.
Także dziękuję za komentarz
i dziękuję za potwierdzenie, bo często jest to,
że politycy przychodzą, mówią jakieś rzeczy,
naciągają fakty, naciągają rzeczywistość.
Ja nie chcę być jednym z nich. Jestem naprawdę
przekonany, że mamy tutaj
do czynienia z pogwałceniem
porządku prawnego Rzeczypospolitej.
I to jest pogwałcenie porządku prawnego
nie byle jakie, bo wychodzące
ze szczytu władzy.
Ze szczytu władzy.
I to jest demoralizacja, to jest deprawacja.
Nie dlatego, proszę Państwa, że chodzi o
homoseksualistów.
Gdyby chodziło
o jakąkolwiek inną grupę, to nadal
byłaby deprawacja, bo chodzi o to, czy w Polsce
prawo jest prawem, czy ustawa
jest ustawą. Czy można po prostu
wziąć, wykręcić kota ogonem
i wolą kilku polityków i urzędników
całkowicie zmienić
sposób działania państwa.
Finansów, rent, emerytur,
ubezpieczeń, podatków.
Jak się raz na to zgodzimy,
to nic, co mamy,
nie jest pewne.
Bo się okaże, że ktoś przyjdzie
i powie tak samo w innej kwestii.
To już nie obowiązuje. Mamy tu nową
interpretację. I proszę zwrócić uwagę,
że to jest pewna metoda.
Metoda rządzenia
interpretacjami. Nie
uchwalania prawa. A wiecie Państwo,
z czego to wynika? Z tego, że mają oni
ogromny, gigantyczny,
niemożliwy do zmierzenia kompleks
tego, że nie mają pełni władzy w państwie.
I że urząd prezydenta
nie jest ich. Bo plan był
taki, że przyjdzie Trzaskowski i będzie wszystko
podpisywał. I to im się nie udało.
I dzięki Bogu, bo dzięki temu jeszcze
są wepchnięci w te sytuacje,
że albo w tych najbardziej
radykalnych swoich zamiarach muszą zachować
bierność, strzemięźliwość,
zachować się zgodnie z prawem, albo
idą w łamanie prawa. I mamy nadzieję, że
za łamanie prawa zostaną rozliczeni.
I oczywiście wobec poprzedniego rządu też
były zastrzeżenia.
Ale porównując
skalę tych zastrzeżeń
co do stosowania prawa
tego, co robił poprzedni rząd. I tu znów
poproszę o komentarz, czy mówię trafnie.
Moja ocena jest taka,
że przy uznaniu
nawet, że poprzedni rząd w niektórych sytuacjach
naciągał prawo, naginał prawo.
Są spory, będą
ciągnęły się latami, zanim zostanie
wyprostowane wszystko ze sporem
o sądownictwo i tak dalej.
To ilość i skala tych naruszeń,
które dopuścił się ten nowy rząd,
co palili świeczki, wołali konstytucja
jest po prostu dużo, dużo większa.
To jest grubszy kaliber. Jest tak?
Zgadzam się z tym.
Poprzednia
praktyka prawotwórcza poprzedniego rządu
ona była
może po bandzie,
ale jednak miała pozory delegalności.
Opierała się na większości.
Opierała się na większości.
Natomiast uważam, że
Jarosław Kaczyński nigdy nie
wpadłby na pomysł, żeby
uchwałą rady ministrów zmieniać ustawę.
To już jest jakoś nową
tej praktyki prawotwórczej
tej koalicji.
Dziękuję. Czyli widzicie Państwo,
jeżeli
spojrzeć na rzecz obiektywnie,
to po prostu nie da się dojść do innych
wniosków. I to jest sytuacja
powiedziałbym dosyć dramatyczna, bo
z taką sytuacją to my nie mieliśmy
wcześniej do czynienia. Pamiętam jeszcze
z lat dziewięćdziesiątych. Byłem wtedy
najpierw dzieckiem, później nastolatkiem chodzącym
do liceum, który się interesował polityką.
Pewnie Państwo też starsi na sali pamiętacie
o pojęcie falandyzacji prawa, nie?
Kto pamięta? Falandyzację.
No.
Falandyzacja, jak dobrze pamiętam, polegała
na takim naginaniu interpretacyjnym,
mnożeniu wątpliwości, wykorzystywaniu
ich. Tak było?
Ale to, co jest teraz, to wykracza
poza skalę. Moim zdaniem mamy do czynienia
po prostu z łamaniem ustaw.