Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Krzysztof Bosak: sukces to dopiero realizacja programu

Krzysztof Bosak: sukces to dopiero realizacja programu

Krzysztof Bosak mówił na spotkaniu na Podkarpaciu o kryzysie finansów publicznych, sytuacji polskich firm i sporach o praworządność. Przekonywał, że polityczny sukces oznacza nie samo zdobycie poparcia, lecz trwałe wprowadzenie programu w życie.

Sukces mierzy się realizacją programu


Bosak podkreślił, że Konfederacja jest dopiero na etapie budowania pozycji i rozpoznawania problemów. Za sukces uznałby dopiero przyjęcie zgłaszanych projektów ustaw oraz trwałe rozwiązania, które zyskałyby poparcie społeczeństwa.

Polskie firmy i bezpieczeństwo energetyczne


Przywołując wizytę w firmie Drefmet z Kolbuszowej, Bosak krytykował kontrole i standardy, które jego zdaniem utrudniają działalność polskim producentom urządzeń grzewczych. Wskazywał też na ryzyko ograniczania źródeł ciepła niezależnych od energii elektrycznej oraz na problemy rynku pelletu.

Spór o prawo i działania rządu


Bosak zarzucił rządowi Donalda Tuska naruszanie porządku prawnego w związku z transkrypcją zagranicznych aktów stanu cywilnego oraz interpretacjami dotyczącymi podatków i świadczeń. Przedstawił własną ocenę działań ministrów i przywołał przepisy konstytucji oraz ustaw.

Finanse publiczne i koszt opóźnień


Omawiając projekt budżetu, Bosak alarmował w sprawie deficytu, długu publicznego i sposobu jego wykazywania. Łączył ograniczenia wydatków z opóźnieniami inwestycji, w tym CPK i elektrowni jądrowej, oraz z cięciami programów lekowych.

Krzysztof Bosak — moment z wystąpienia: Krzysztof Bosak: sukces to dopiero realizacja programu (02.10.2026)

Budowanie zaplecza i bezpośredni kontakt


Bosak apelował o rozwijanie lokalnych struktur Konfederacji i wymianę informacji między mieszkańcami a działaczami. Wskazywał bezpośrednie kontakty jako alternatywę dla debaty medialnej, którą ocenił jako zafałszowaną.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Zawsze bardzo miło usłyszeć coś dobrego o sobie. Natomiast nie jesteśmy tutaj dla słuchania miłych słów. Jesteśmy tutaj po to, żeby powiedzieć parę słów prawdy na temat tego, co się dzieje w naszym państwie i żeby też podyskutować. Do dyskusji bardzo chętnie przejdę zaraz, jak tylko skończymy te wstępne nasze wystąpienia. Odpowiemy na tyle pytań, ile tylko się uda. A proszę mi wierzyć, że mam cierpliwość do dyskusji. Jeżeli ktoś nie jest o tym przekonany, to dzisiaj to udowodnię. Natomiast zanim do tego dojdziemy, Piotr powiedział sporo jeszcze o Piotrze, bo jestem tutaj po to, żeby z Państwem podyskutować, ale jestem tutaj też po to, żeby wspierać naszych regionalnych liderów, takich właśnie jak Iza, która jest w wąskiej grupie radnych, wybranych, popraw mniej Iza, jeśli się pomylę, wybranych z list Konfederacji, prawda? Mamy wielu radnych w Konfederacji, ale niewielu wybranych z Komitetu z Konfederacją w nazwie. Myślę, że w następnych wyborach będzie tych radnych w całym kraju znacznie więcej. Także Iza, jesteś w gronie pionierów. Powiedziałbym pionierek, gdyby nie skojarzenia jeszcze z używaniem tego terminu w tak zwanej poprzedniej epoce. Także jesteś Iza w gronie pionierów, którzy przecierają szlak samorządowcom z Konfederacji. No a Piotr wspomniał sporo o tej swojej właśnie sportowej pasji i pracy z młodzieżą, którą ja ogromnie doceniam. Proszę mi wierzyć, moja żona i moje dzieci są w drodze tutaj na Podkarpacie. Jutro konferencja w Pałacu w Sieniawie, organizowana przez europosła Tomasza Buczka, który nie jest z nami, bo chyba przygotowuje konferencję, tak? Ale liczę na to, że jeszcze moi mali synowie jutro z Piotrkiem zrobią trening, bo też już zapisaliśmy ich z żoną na piłkę nożną, żeby się uczyli. Mają 3,5 i 4,5 roku, ale można zacząć w tym wieku. Trzeba właśnie, żeby dzieciaki się ruszały, to jest bardzo ważne. Ale chciałem powiedzieć o czymś innym w gruncie rzeczy. Chciałem powiedzieć o tym, że ja Piotrka znam przede wszystkim nie jako trenera piłkarskiego. Mi się wydaje, że ja z Piotrkiem nigdy nawet w piłkę nie grałem, chociaż były w naszym środowisku turnieje piłkarskie. Ja znam Piotrka przede wszystkim jako działacza, zaangażowanego po prostu w niezliczone akcje społeczno-polityczne, niezależnie czy lokalne, jak akcje zwiedzamy Podkarpacie, czy akcje zbiórki podpisów, czy kandydowanie. Na razie bez sukcesu, ale chwała tym, którzy mają czas, cierpliwość, zaparcie, żeby kandydować, kiedy tego sukcesu nie ma. Dlatego, że tak się buduje kadrę polityczną, proszę Państwa. Na tych, którzy sprawdzili się, kiedy nie ma koniunktury politycznej. Ten czas, kiedy Piotrek wspomniał, kiedy się poznaliśmy. My wtedy nie mieliśmy swojej partii politycznej, nie mieliśmy swoich wyborców, nie mieliśmy swojego poparcia, ale mieliśmy swoje ideały. I z tej niszy politycznej, politycznego niebytu, poza parlamentarnego, nawet bezorganizowanej w skali kraju partii politycznej, lata 11-12, a więc z 15 lat temu, udało się dojść do tego momentu, kiedy mamy partię. Ta partia ma wyborców, sympatyków, Państwa jako ludzi, którzy ufacie nam, albo jesteście co najmniej zainteresowani tym, co mamy do powiedzenia. Przebicie medialne, zainteresowanie nie tylko wśród krajowych, ale także zagranicznych tych ośrodków, które monitorują, co kto ma do powiedzenia. Ja to czuję na co dzień, jako wicemarszałek Sejmu, jak przychodzą ludzie z izb gospodarczych, przychodzą ludzie z dyplomacji, przychodzą dziennikarze z zagranicy, pytają, a co myślicie o tym, co myślicie o tamtym. Powiedziałbym, że to jest pewien progres. Ale z tymi słowami, które z kolei powiedział Michał, że sukces, że spełnienie i tak dalej, ja się z tym gruntownie nie zgadzam. Ja uważam, że o sukcesie to można mówić w momencie, będąc politykiem w demokracji, w momencie dopiero, w którym zrealizuje się coś ze swojego programu. I my jesteśmy przed tym. My jesteśmy przed tym. To wszystko, co na razie robimy, to jest, powiedziałbym, takie wstępne budowanie swojej pozycji, pozycji wyjściowej do tego, żeby dopiero nasz program zrealizować. I to, że nasze słowa wywołują pewien rezonans, to jest fajne. Ale to nie jest sukces. Sukces to jest wtedy, kiedy te projekty ustaw, które my zgłaszamy w Sejmie, nie tylko będą wchodzić pod obrady, ale na sali będzie większość, która będzie je przegłosowywać. Sukces to będzie wtedy, kiedy my będziemy recenzować ministrów naszego rządu, a nie rządów, z którymi się nie zgadzamy i które, gdybyśmy tylko mieli do tego demokratyczną moc w Izbie, to byśmy po prostu te rządy obalili, bo uważamy je za szkodliwe. Sukces to będzie wtedy, kiedy w instytucjach, na kierowniczych stanowiskach będą ludzie, którzy podzielają nasze ideały i pracują na 150% po to, żeby zrealizować nasze zamierzenia i nasze ideały. To wtedy będziemy mogli się poklepać po plecach i powiedzieć, mamy sukces. A właściwie nawet wtedy będzie za wcześnie. Bo moim zdaniem będzie trzeba jeszcze odczekać parę lat i zobaczyć, czy społeczeństwo to doceni i będzie premiować, bo widzimy sytuację w demokracji nagminną, że ktoś rządzi, coś zrobi, ale traci poparcie. Przychodzi następna władza i wszystko odwraca. Więc sukces to jest wtedy, jak się uda coś zrobić i to ustabilizować. Że Polacy, nie tylko zwolennicy jednej partii, na przykład naszej albo jakiejś innej, nie tylko powiedzą, że to działa, ale powiedzą, to działa, chcemy, żeby to zostało, nie ruszajcie tego. To będzie sukces wtedy. I wtedy uważam, że będziemy mogli nie spocząć na labrach, bo w ustroju demokratycznym jest on tak skonstruowany, że nie ma czasu na spoczywanie na labrach. Jak się już coś zbuduje, to trzeba później tego bronić. Ale przynajmniej będziemy mogli powiedzieć, w tym czy w tamtym odnieśliśmy sukces. Natomiast teraz to jest czas budowania. Czas budowania, czas rozmawiania, czas poznawania, poznawania problemów, poznawania rozwiązań. Dzisiaj na przykład byliśmy wspólnie z Piotrem w jednej z firm na Podkarpaczu, produkcyjnych, rodzinnych, Polski Kapitał. Możesz zaświadczyć, to było moje wymaganie. Ma być firma polska. Jak jedziemy rozmawiać o biznesie, to ma być polska firma. Mile mnie to zaskoczyło, że rodzinna, takiego wymagania nie stawiałem, ale że ma być polska firma, to postawiłem jako wymaganie. Bardzo jestem wdzięczny panu Stanisławowi, firma Drefmet z Kolbuszowej, w której dzisiaj byliśmy, produkująca, proszę państwa, urządzenia grzewcze. Kotły, bufory na wodę, jakieś rozdzielniki, nie znam się na tym, nie będę udawał, że się znam na tych urządzeniach, które oni produkują. Natomiast to co usłyszeliśmy, to się włos jeży na głowie. Proszę państwa, kontrola za kontrolą, kontrola za kontrolą, podwyższanie standardów, spełnią jeden standard, podwyższanie wyżej. I niech ktoś nie myśli, że to wszystko Unia na nas wymusza. Mamy w tej chwili w Polsce zaostrzone standardy w różnych sprawach bardziej niż Unia. A kontrole są wycelowane w polskie firmy. Zagraniczni producenci importowanego sprzętu nie są analogicznie kontrolowani. I to nie jest zjawisko, że to tylko teraz, jak ci rządzą. Niektórzy ludzie, którzy są w instytucjach, są z poprzedniego rozdania. Represyjne uchwały tu w Sejmiku przyjmowała większość. Kto tu rządzi w Sejmiku, proszę państwa? Dobrze, że to państwo powiedzieli, bo jak ja bym powiedział, to byłoby, że tutaj jakieś, prawda, podziały polityczne robię na prawicy tak zwanej. No trzeba pamiętać, kto rządzi i kto przyjmuje uchwały. Opowiedział nam pan Stanisław jak na targi międzynarodowej jeździ. Na przykład do Szwajcarii. Każdy, kto sprzedaje pompy ciepła, sprzedaje obok tego piece proste, bez elektroniki, żeby działały jak prąd wyłączą. A w Polsce zwykłe piece zakazane. Okazuje się, że nie wolno. Ja nie jestem przeciwnikiem nowoczesności, ani nie jestem przeciwnikiem norm środowiskowych. Jestem zdecydowanie za tym, żebyśmy się nawzajem nie truli. Natomiast, proszę państwa, podważanie naszego bezpieczeństwa energetycznego czy grzewczego poprzez likwidowanie w ogóle alternatywnych dla sterowanych prądem źródeł ciepła to jest po prostu bezrozumna polityka. To wystarczy później rakietą czy dronem trafić w jedną stację transformatorową i wszyscy będą zamarzać. Przecież to jest głupota. Wiecie państwo, że żeby wyprodukować prosty piecyk typu koza to w Polsce się tego nie produkuje, bo się nie da. Tylko to się produkuje w Czechach, na Słowacji i dalej na południe. To jest absurd. Wiecie państwo, że obecny rząd polityką swoją własną, absurdalną w lasach państwowych wygenerował de facto w naszym kraju kryzys na rynku peletowym. Ceny wyskoczyły w kosmos i to jest zawinione. I my to słyszymy po prostu z każdej strony. I takich przykładów można by mnożyć i mnożyć i mnożyć. I teraz jest dla nas czas, kiedy my te problemy poznajemy i szukamy rozwiązań. Jeżeli na przykład jest tak, że Unia wymaga jakiegoś poziomu emisji czy redukcji emisji zanieczyszczeń z pieców, a polski rząd dowalił standard wyższy niż jest w Niemczech, to o co tutaj chodzi? Jak to wyjaśnić? Może chodzi o wykończenie polskiej produkcji? Może chodzi o to, żeby po prostu żadna rodzinna firma w Polsce już nie spełniała standardów. I to nie są standardy unijne. To są standardy polskie. Ktoś w kolejnych rządach oddał administrację, oddał te władze ustanowienia tych standardów. Także to finalnie uderza po prostu w polskich producentów. I mamy firmę w Kolbuszowej, która zatrudnia 70 osób i przez te po prostu szkodliwe polityki z tego co słyszymy parę lat temu była na skraju bankructwa. A niektórzy nie przetrwali. I później informacje, że bezrobocie w Polsce przekroczyło milion, że kolejne firmy się zamykają, że mamy jedne z najwyższych cen energii na świecie. A jak mają być niskie? Jak mają być niskie, proszę Państwa, przy tym jak został skonstruowany cały ten rynek energetyczny? I tak można by po prostu o tych sprawach mówić bez końca. Liczba tych negatywnych informacji, które do nas docierają jest zatrważająca. I chcę to bardzo wyraźnie podkreślić, żeby to wybrzmiało. To nie jest tylko problem tego rządu. Kto z Państwa słyszał o największej aferze gospodarczej ostatnich lat? Albo może inaczej. Kto z Państwa wie jaka jest największa afera gospodarcza ostatnich lat? Czysty powietrze. Ty nie podpowiadaj, bo ty doskonale wiesz. Ktoś z Państwa może nie słyszał podpowiedzi Piotra i powie swój typ. No jaka była największa afera? Zielony Ład? Zielony Ład? No to jest cały zbiór polityk. To nie afera. Dużo tych afer było. Dużo było. Dlatego pytam o największą. Czyste powietrze. Powiedziały dwie, trzy osoby i Piotr. Tak, proszę Państwa. Czyste powietrze medialnie nie jest na szczycie rankingu, a powinno być. Bo wydano miliardy i wydano w aferalny sposób. I media do dziś tego nie opisały. Jaki mamy tu rodzaj afery. Gwałtowne wstrzymanie tego programu w pewnym momencie wynikało z tego, że oni wiedzieli, że po prostu przekręty idą na dużą skalę i nie mieli żadnego pomysłu co z tym zrobić. I teraz dlaczego o tym mówię? Żeby ponadpartyjne. Kto skonstruował chore zasady programu Czyste Powietrze, które doprowadziły do rozkradania pieniędzy i wspierania pieniędzmi polskiego podatnika zagranicznej konkurencji? Kto to zrobił? Który rząd? Poprzedni. Poprzedni rząd. Tak. Ten to kontynuował. Dużo dłużej niż powinien. Natomiast tamten to stworzył. I teraz żeby mnie ktoś źle nie zrozumiał. Ja nie mam zamiaru tutaj obwiniać za niedbania dużych grup ludzi. Więc nie chcę iść po szyldach partyjnych i staram się nawet tego nie używać. Ale chodzi mi o to, żebyśmy byli czujni. Jestem absolutnie przeciwko obecnemu rządowi. Rządowi Donalda Tuska. Uważam, że to jest rząd tragiczny w prawie każdym aspekcie polityki, którą prowadzi. W jednych zaniechania, w drugich szkoda, w trzecich zdrada. Natomiast nie wolno idealizować politycznej konkurencji. Gdybyśmy popierali jakąkolwiek inną partię, to byśmy się do niej zapisali. A nie szli trudną drogą budowania politycznego środowiska od zera. Gdybyśmy uważali, że wartościowi ludzie są w innych partiach politycznych, to ja, proszę Państwa, siedziałbym tutaj obok pięciu znanych nazwisk, różnych byłych posłów, wybieranych przez ostatnie 30 lat, a nie pracował z Piotrem, z Izą, czy z wieloma innymi, z Tomkiem, z Tomkiem, którego nie ma, i z Januszem, z wieloma innymi osobami, proszę Państwa, które startują politycznie często od zera. Z czego wynika nasza praca, nasza metoda polityczna? Z tego, że uważamy, że właśnie tak trzeba. Że nie da się zabazować na ludziach, którzy dopuścili się błędów na dużą skalę, którzy odpowiadają za afery na dużą skalę. Teraz parę słów o tym, co wyprawia ten obecny rząd. Proszę Państwa. Oni dochodzili do władzy na fali opowiadania, że będą przywracać rządy prawa. To jak gwałcą polski porządek prawny, to jest trudne wprost do wyobrażenia na skalę, której nie mieliśmy wcześniej. Dam Państwu jeden przykład, co się dzieje w tej chwili z tą tak zwaną transkrypcją aktów stanu cywilnego związków osób tej samej płci wpisywanych do polskich urzędów stanu cywilnego. Jest to całkowite pogwałcenie porządku prawnego odbywające się przy akceptacji dużej części prawnego, urzędniczego, establishmentu i dużej części klasy politycznej. I ja mam wrażenie, że ci, którzy to akceptują, to są po prostu takimi ignorantami, że albo to wypierają, albo próbują udawać, że tego nie rozumieją. Ostatni swój kamyczek dorzucił minister finansów, dając tak zwaną interpretację ogólną, zgodnie z którą transkrybowane do polskich rejestrów związki osób tej samej płci za granicą mają być w świetle prawa podatkowego traktowane tak jak małżeństwa. Jest to oczywiste złamanie prawa, które jest następstwem wcześniejszych złamań prawa. Na czym polega to, co Domański zrobił? On używa instrumentu interpretacji ogólnej, która służy do wyjaśnienia wątpliwości w prawie podatkowym. Tymczasem w polskim systemie podatkowym żadnej w tym zakresie wątpliwości nie ma. Polski system prawny w tym aspekcie podatkowy jest napisany w sposób jasny, prosty i koherentny. Małżeństwa w rozumieniu prawa polskiego mają pewien podatkowy przywilej. I na tym koniec. Wątpliwości tu żadnej nie ma. A minister instrumentem interpretacji ogólnej próbuje de facto zmienić ustawę. Jest to pogwałcenie porządku prawnego. I nie pierwsze. Bo on idzie śladami ministra Gajewskiego, wiceministra Gajewskiego, który wcześniej rozesłał pisma do ZUS-u i być może innych instytucji, nie wiem, tam był zakład emerytalno-rentowy, jakiś MSW i tak dalej. Rozesłał pisma, że jak się ktoś transkrybuje, to traktować go w świetle przywilejów emerytalno-rentowych, jakby był małżonkiem. Proszę Państwa, świstek wysłany przez jakiegoś wiceministra nie zmienia porządku prawnego. To nie ma wiążącej mocy prawnej. Porządek prawny w Polsce tworzą ustawy. Tworzą rozporządzenia. Rozporządzenia wydane w zakresie przewidzianym przez ustawę. Jak w ustawie, to każdy prawnik potwierdzi. Kto z Państwa na sali jest prawnikiem? Kto jest prawnikiem ręka do góry? O, mamy. Doktor prawa, prawda? Mecenas? Wpisany na listę adwokatów czy radców prawnych? Wpisany. Adwokaci czy radcy prawni? Adwokat. To pan doktor zrecenzuje, pan doktor Mecenas zrecenzuje, czy się w czymś nie pomylę. Mimo, że nie jestem prawnikiem, to się wypowiem. Nie można wydać do ustawy rozporządzenia wychodzącego poza delegację zawartą w ustawie. Czyli ustawodawca, czyli parlament decyduje, że zostawi ministrowi swobodę, żeby coś doprecyzował w rozporządzeniu. Ale zakreśla, ile w tym rozporządzeniu można decydować. Jak ktoś wyda rozporządzenie wychodzące poza zakres delegacji ustawowej, no to może w ten sposób po prostu naruszyć porządek prawny. I od takiego rozporządzenia ministra cyfryzacji cała sprawa się zaczęła. Bo co minister do spraw cyfrowych, wicepremier Gawkowski zrobił? Wydał rozporządzenie do ustawy o aktach stanu cywilnego, żeby wpisywać zagraniczne akty jak małżeństwa do naszego urzędu. I złamał tym samym dwie ustawy. Pierwszą, kodeks rodzinny i opiekuńczy. Wyciągnę sobie ściągawkę, proszę Państwa. Zresztą ostatnio musiałem rzecznikowi lewicy w telewizji wyjaśniać. Bo mówi, w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym nie jest zdefiniowane, czym jest małżeństwo. A w pierwszym artykule mamy małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta jednocześnie obecni złożą przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego oświadczenia, że wstępują ze sobą w związek małżeński. I tam dalej jest też prawda o innych możliwościach. Jak na przykład nie przed urzędem stanu cywilnego, tylko przed kościołem. Ale zawsze jest, że mężczyzna i kobieta. To samo mamy w konstytucji w artykule 18. Małżeństwo jako związek kobiety, mężczyzny, rodzina, macierzyństwo, rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. I to samo mamy także w ustawie Prawo o aktach stanu cywilnego. Której to ustawę, mam wrażenie, lewica, która adwokatuje i Koalicja Obywatelska i PSL. Nie zapominajmy. Przedstawiane czasami w mediach błędnie. Jako partia konserwatywna. Błędnie. Jest to partia oportunistyczna, która nie rządziła nigdy z prawicą. Nie tworzyła prawicowego rządu. Nazywanie tej siły konserwatywną dlatego, że chciałaby mieć trochę konserwatywnych wyborców. To jest totalne nieporozumienie. I akceptuje ten cały bałagan prawny. To całe prawołomstwo, które oni w tej chwili robią. Oni wszyscy o tej ustawie prawa o aktach stanu cywilnego nie chcą pamiętać. A tam także jest wpisana w tym zakresie regulacja. Więc mamy, proszę Państwa, kolejne ustawy. I nagle te ustawy i konstytucje rozporządzeniem próbuje sobie zmienić najpierw minister Gawkowski. Zmuszać urzędników do bezprawnych czynności. Wpisywania do rejestru stanu cywilnego jako małżeństw w związku zawartych za granicą. Później wiceminister Gajewski próbuje zmusić ZUS i inne zakłady resortowe, emerytalno-rentowe do traktowania zawartych za granicą związków osób tej samej płci jak małżeństw. I wreszcie kropkę nad i próbuje postawić minister Domański dając interpretację ogólną, która ma rozwikłać wątpliwość prawna, która w ogóle nie istnieje, której nikt wcześniej nie postawił. On to zrobił z inicjatywy własnej. To nie jest tak, że mieliśmy przed sądami tysiące spraw, nikt nie wiedział jak orzekać i trzeba było rozwiać tą wątpliwość. No to nie była ta sytuacja. I w mojej ocenie to wszystko jest po prostu głębokim pogwałceniem obowiązującego w Polsce porządku prawnego. I najgorsze jest to, że jak to zwykle w ostatnich latach bywa, podsycenie do tego pogwałcenia porządku prawnego przyszło zza granicy, sprzed Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, która do Unii Europejskiej to znaczy ten jej Trybunał, tak zwanej Sprawiedliwości, postanowił wyinterpretować z zasady swobodnego przemieszczania się ludzi to, że pewne uprawnienia nadane przez systemy prawne różnych państw za ludźmi będą podążać przez całą Europę. Czyli jak sobie dwóch panów pojechał do Hiszpanii i tam ze sobą wzięli tak zwany ślub i sobie przyjadą do Polski, to ich uprawnienia przyjadą za nimi. Tylko proszę Państwa, czy myśmy się na to zgadzali w referendum? Czy się zgadzaliśmy na swobodę i ja pamiętam dość dobrze debatę przedakcesyjną. Było mówione, że będzie swoboda przepływu ludzi, towarów, usług, kapitału. Nie było, że będzie swoboda przepływu praw, przywilejów, uprawnień, nic takiego. Przeciwnie mówiono, każde państwo zachowa swoją tożsamość, szczególnie już w sprawach światopoglądowych. W sprawach światopoglądowych to w ogóle mieliśmy być zabezpieczeni na wszystkie możliwe sposoby. Jeszcze tam z traktatu Lizbońskiego deklaracja praw podstawowych, karta praw podstawowych, była specjalna deklaracja, że nas tam nie będzie obowiązywało tak twardo negocjowali. My byliśmy wobec tego na każdym etapie nieufni, proszę Państwa. To jeszcze przypomnę. Na każdym etapie mówiliśmy, że to nie jest przesądzone. No i się okazało, że niestety mieliśmy rację. Ale wracając, wracając do tego, mamy tutaj moim zdaniem pogwałcenie kilku ustaw przez kilku ministrów jednocześnie przy obojętności establishmentu prawnego i w gruncie rzeczy przy jakimś współudziale zaczynającym się urzędniczym. No bo jeżeli urzędnicy wykonują coś takiego, no to nie działają na podstawie i w granicach prawa. A obowiązkiem urzędnika jest działać na podstawie i w granicach prawa. I teraz pytanie do Pana doktora. Czy ja to prawidłowo rekonstruuję? Prawidłowo. Dziękuję. Jeżeli Pan doktor chciałby wygłosić zdanie komentarza prawnego do tego, co ja powiedziałem, to podzielę się mikrofonem. Ja bym podsumował praktykę tego rządu prawotwórczą jako nikt jest zbrawny. Pewnie tak bym to określił. Przynajmniej aspektowo. Natomiast jeżeli chodzi o objętnie praktykę Europejskiego Trybunału Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, określiłbym to jako coś na kształt samozawłaszczania kompetencji. Dziękuję bardzo. No. Lepiej bym tego nie umiał. Popowiem, że znam Pana doktora Mecenasa z artykułów, które chyba w Rzeczpospolitej publikuje komentarze prawnych. Przynajmniej wydaje mi się, że jakieś widziałem. Także dziękuję za komentarz i dziękuję za potwierdzenie, bo często jest to, że politycy przychodzą, mówią jakieś rzeczy, naciągają fakty, naciągają rzeczywistość. Ja nie chcę być jednym z nich. Jestem naprawdę przekonany, że mamy tutaj do czynienia z pogwałceniem porządku prawnego Rzeczypospolitej. I to jest pogwałcenie porządku prawnego nie byle jakie, bo wychodzące ze szczytu władzy. Ze szczytu władzy. I to jest demoralizacja, to jest deprawacja. Nie dlatego, proszę Państwa, że chodzi o homoseksualistów. Gdyby chodziło o jakąkolwiek inną grupę, to nadal byłaby deprawacja, bo chodzi o to, czy w Polsce prawo jest prawem, czy ustawa jest ustawą. Czy można po prostu wziąć, wykręcić kota ogonem i wolą kilku polityków i urzędników całkowicie zmienić sposób działania państwa. Finansów, rent, emerytur, ubezpieczeń, podatków. Jak się raz na to zgodzimy, to nic, co mamy, nie jest pewne. Bo się okaże, że ktoś przyjdzie i powie tak samo w innej kwestii. To już nie obowiązuje. Mamy tu nową interpretację. I proszę zwrócić uwagę, że to jest pewna metoda. Metoda rządzenia interpretacjami. Nie uchwalania prawa. A wiecie Państwo, z czego to wynika? Z tego, że mają oni ogromny, gigantyczny, niemożliwy do zmierzenia kompleks tego, że nie mają pełni władzy w państwie. I że urząd prezydenta nie jest ich. Bo plan był taki, że przyjdzie Trzaskowski i będzie wszystko podpisywał. I to im się nie udało. I dzięki Bogu, bo dzięki temu jeszcze są wepchnięci w te sytuacje, że albo w tych najbardziej radykalnych swoich zamiarach muszą zachować bierność, strzemięźliwość, zachować się zgodnie z prawem, albo idą w łamanie prawa. I mamy nadzieję, że za łamanie prawa zostaną rozliczeni. I oczywiście wobec poprzedniego rządu też były zastrzeżenia. Ale porównując skalę tych zastrzeżeń co do stosowania prawa tego, co robił poprzedni rząd. I tu znów poproszę o komentarz, czy mówię trafnie. Moja ocena jest taka, że przy uznaniu nawet, że poprzedni rząd w niektórych sytuacjach naciągał prawo, naginał prawo. Są spory, będą ciągnęły się latami, zanim zostanie wyprostowane wszystko ze sporem o sądownictwo i tak dalej. To ilość i skala tych naruszeń, które dopuścił się ten nowy rząd, co palili świeczki, wołali konstytucja jest po prostu dużo, dużo większa. To jest grubszy kaliber. Jest tak? Zgadzam się z tym. Poprzednia praktyka prawotwórcza poprzedniego rządu ona była może po bandzie, ale jednak miała pozory delegalności. Opierała się na większości. Opierała się na większości. Natomiast uważam, że Jarosław Kaczyński nigdy nie wpadłby na pomysł, żeby uchwałą rady ministrów zmieniać ustawę. To już jest jakoś nową tej praktyki prawotwórczej tej koalicji. Dziękuję. Czyli widzicie Państwo, jeżeli spojrzeć na rzecz obiektywnie, to po prostu nie da się dojść do innych wniosków. I to jest sytuacja powiedziałbym dosyć dramatyczna, bo z taką sytuacją to my nie mieliśmy wcześniej do czynienia. Pamiętam jeszcze z lat dziewięćdziesiątych. Byłem wtedy najpierw dzieckiem, później nastolatkiem chodzącym do liceum, który się interesował polityką. Pewnie Państwo też starsi na sali pamiętacie o pojęcie falandyzacji prawa, nie? Kto pamięta? Falandyzację. No. Falandyzacja, jak dobrze pamiętam, polegała na takim naginaniu interpretacyjnym, mnożeniu wątpliwości, wykorzystywaniu ich. Tak było? Ale to, co jest teraz, to wykracza poza skalę. Moim zdaniem mamy do czynienia po prostu z łamaniem ustaw.