Adrian Zandberg: To nie było poważne wobec mieszkańców
Adrian Zandberg w ostrym wystąpieniu skrytykował sposób, w jaki władze Warszawy tłumaczą sprawę Szpitala Południowego. Poseł Razem zarzucił prezydentowi i jego współpracownikom brak konkretów, iluzoryczny nadzór i ochronę układu politycznego.
Zandberg przypomniał, że jeszcze w kampanii prezydenckiej prezydent Warszawy mówił o szpitalu jako o swoim „oczku w głowie” i powodzie do dumy. Teraz, jak podkreślił, mieszkańcy słyszą nie wyjaśnienia, lecz wykład o kodeksie spółek handlowych i formalnych procedurach, które nie rozwiązują problemu.
Wystąpienie dotyczyło także mechanizmu nadzoru nad spółkami miejskimi i publicznym majątkiem. Zandberg ocenił, że w takim systemie majątek publiczny bywa traktowany jak własność partii rządzącej, a rada nadzorcza staje się narzędziem rozdzielania stanowisk i wpływów.
Poseł wskazał, że mieszkańcy oczekują realnych zmian i odpowiedzialności, a nie kolejnych wyjaśnień bez decyzji personalnych. Zakończył pytaniem, dlaczego wciąż nie ma dymisji osób odpowiedzialnych za ten układ.

W tle sprawy pojawia się także pytanie o skalę problemu w innych placówkach oraz o to, czy po publikacji medialnej w szpitalu dopiero zaczęto sprawdzać ewidencję czasu pracy. Zandberg zasugerował, że sprawa może ujawniać szerszy problem w warszawskim systemie ochrony zdrowia.
Szpital Południowy i odpowiedzialność
Zandberg przypomniał, że jeszcze w kampanii prezydenckiej prezydent Warszawy mówił o szpitalu jako o swoim „oczku w głowie” i powodzie do dumy. Teraz, jak podkreślił, mieszkańcy słyszą nie wyjaśnienia, lecz wykład o kodeksie spółek handlowych i formalnych procedurach, które nie rozwiązują problemu.
Publiczny majątek pod partyjną kontrolą
Wystąpienie dotyczyło także mechanizmu nadzoru nad spółkami miejskimi i publicznym majątkiem. Zandberg ocenił, że w takim systemie majątek publiczny bywa traktowany jak własność partii rządzącej, a rada nadzorcza staje się narzędziem rozdzielania stanowisk i wpływów.
Pytanie o dymisje
Poseł wskazał, że mieszkańcy oczekują realnych zmian i odpowiedzialności, a nie kolejnych wyjaśnień bez decyzji personalnych. Zakończył pytaniem, dlaczego wciąż nie ma dymisji osób odpowiedzialnych za ten układ.

Reakcja na publikację i kontrolę czasu pracy
W tle sprawy pojawia się także pytanie o skalę problemu w innych placówkach oraz o to, czy po publikacji medialnej w szpitalu dopiero zaczęto sprawdzać ewidencję czasu pracy. Zandberg zasugerował, że sprawa może ujawniać szerszy problem w warszawskim systemie ochrony zdrowia.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Adrian Zandberg: żąda realnych podwyżek dla budżetówki i więcej na zdrowie
Adrian Zandberg ostrzega: Polska Solidarna czy Polska Egoizmu
Adrian Zandberg: Apel o energetykę jądrową i morską
Adrian Zandberg krytykuje koryciarstwo w totalizatorze
Adrian Zandberg: strefy ekonomiczne to relikt i koszt dla państwa
Adrian Zandberg: 'To jest fuszerka' - krytyka projektu budżetu
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Ewa Kaliszuk
Ewa Kaliszuk - Pyta ministerstwo o bezdomność młodzieży
Donald Tusk
Wystąpienie Liderów podczas sesji otwierającej Ukraine Recovery Conference
Razem
Razem uderza w patologię szpitali i samorządów
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński ostro o skandalu i Ukrainie
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński: ostrzeżenie ws. Ukrainy i banderyzmu
Krzysztof Kwiatkowski
Krzysztof Kwiatkowski - Kto będzie ścigał patostreaming?
Artykuły
Transkrypcja
Panie prezydencie, to był jakiś żart?
Panie prezydencie.
Panie prezydencie.
Panie prezydencie, dzisiaj pan słuchał swoich zastępców?
Słuchał pan swego zastępcę, który zrobił tutaj
wykład ze wstępu do kodeksu spółek handlowych?
Słuchał pan swoją zastępczynię, która opowiadała tutaj o mleku dla niemowląt,
zamiast wyjaśnić sprawę?
Przecież to nie było poważne. Po prostu nie było poważne.
Panie prezydencie, ja pamiętam, żeśmy się spotkali
i to było jakoś rok temu w kampanii prezydenckiej.
I jak pan mówił z dumą, że to jest pana oczko w głowie.
Że to jest szpital, z którego jest pan dumny.
I że jest pan dumny z tego, jak pan tym szpitalem zarządza.
Ja to pamiętam, bo powiem szczerze, kiedy pan to mówił, to...
Może to świadczy o mojej naiwności.
Ale jak patrzyłem na tej wskazówce,
Może to świadczy o mojej naiwności.
Ale jak patrzyłem na to i pomyślałem, kurczę, facet naprawdę jest dumny z tego,
jak tym zarządza, jak tym nadzoruje.
To tak pan nadzoruje szpital, który jest pana oczkiem w głowie?
Tak wygląda nadzór nad własnością publiczną w mieście?
Tak wygląda, że ktoś doi miasto?
Że ktoś doi publiczne pieniądze?
Tak wygląda, że się organizuje salonik VIP?
I ja wiem, panie prezydencie, że ten salonik to, jak pan to ujął,
już sobie zapisałem, że nie było
formalnego pokoju dla polityków Platformy.
No wszyscy to wiemy, bo to było niezgodne z prawem.
Problem polegał na tym,
że funkcjonują procedury nieformalne.
Funkcjonują procedury, w których majątek publiczny
jest traktowany, jakby nie był publiczny, tylko jakby należał do partii rządzącej.
I to są standardy z Uzbekistanu z lat 90.,
nowoczesnego, europejskiego państwa.
Po prostu. I to się musi skończyć, panie prezydencie.
Po prostu się musi skończyć.
Panie prezydencie, teraz?
Teraz mówicie, że teraz się dowiedzieliście po publikacji
Słowika, że jest problem i teraz
w szpitalu, który miał być waszym oczkiem w głowie,
sprawdzacie ewidencję czasu pracy?
Ja się pytam, jak to wygląda w innych szpitalach?
Czy mamy więcej jeszcze takich dojarzy,
którzy wyciągają setki tysięcy złotych
z publicznych pieniędzy, a potem będą oddawali faktury,
jak sprawa się rypnie, jak wyjdzie na jaw?
Czy tak wygląda zarządzanie tym,
jak to panują,
jednym z największych systemów ochrony zdrowia w Polsce?
Bo ja chciałem tutaj dzisiaj usłyszeć konkrety.
Chciałem usłyszeć, czego się państwo dowiedzieliście
i wskazać, kto ponosi za to polityczną odpowiedzialność.
Ja dzisiaj liczyłem, że nie usłyszymy
czy, ale usłyszymy,
kto i kiedy
z grona kierującego tym miastem naprawdę,
a nie na papierze,
złożył dymisję.
Ale zamiast tego usłyszeliśmy wykład z Kodeksu Spółek Handlowych.
To nie było poważne wobec mieszkańców, panie prezydencie.
Panie prezydencie,
widać, jak działa ten mechanizm.
I to jest bardzo jasne, jak działa ten mechanizm.
Ten mechanizm działa tak,
że waszego radnego,
waszego polityka,
mieli kontrolować wasi politycy,
zasiadający w Radzie Nadzorczej.
Cały ten system,
cały ten układ działa przecież właśnie w ten sposób
i pan to świetnie wie.
Nominujecie polityków nie tylko w szpitalach,
ale po prostu w spółkach miejskich
do tego, żeby zasiadali w tych Radach Nadzorczych
i nadzorowali.
Tylko ten nadzór wygląda potem dokładnie tak,
jak w Szpitalu Południowym, bo jest tajemnicą Poliszynela.
Że w tym systemie chodzi po prostu o to,
żeby rozdać fuchy aparatczykom partyjnym.
To nie może tak wyglądać i to musi się w końcu skończyć.
Panie prezydencie,
pan daje twarz
systemowi,
który jest zwyczajnie nieuczciwy.
Pan daje twarz systemowi,
którym nadzór
jest iluzoryczny.
I niestety ta historia ze Szpitalem Południowym
to właśnie pokazuje.
A wystąpienia pana zastępców tutaj,
nie wiem, czy one były obliczone na
zanudzenie opinii publicznej,
czy były obliczone na to, że
będziecie się chwalić, że
ktoś występował 50 minut,
ale przez 50 minut nic nie powiedział.
One nie są obraźliwe wobec
polityków, którzy tutaj przyszli.
One są obraźliwe wobec mieszkańców.
Bo to mieszkańcy, jak zobaczyli tego dojarza,
który wyciąga setki tysięcy złotych,
to się oburzyli.
Mieszkańcy, którzy stoją w kolejkach po kilkanaście godzin,
czekając na to, aż zostaną obsłużeni,
usłyszeli o specjalnej ścieżce
dla tych, którzy są uprzywilejowani.
I to ci ludzie oczekują realnych
zmian. Realnych zmian
i odpowiedzialności tych,
którzy ten układ chronili.
Moje pytanie nie brzmi,
panie prezydencie,
czy będą dymisje.
Moje pytanie brzmi,
dlaczego jeszcze nie ma dymisji.
Dziękuję.