Zbigniew Kuźmiuk: Ambergold 2.0 i pytania do służb
Poseł Zbigniew Kuźmiuk w nagraniu krytycznie odnosi się do sprawy Zonda Krypto i zarzuca polityczne uderzenie w Prawo i Sprawiedliwość, Konfederację oraz Prezydenta. Twierdzi, że veto Prezydenta nie miałoby wpływu na losy Zonda Krypto i pyta, dlaczego polskie instytucje nie zareagowały na ostrzeżenia.
Główne tezy
Zbigniew Kuźmiuk podkreśla, że obecna narracja wobec Zonda Krypto ma wymiar polityczny i wymierza atak m.in. w Prawo i Sprawiedliwość, Konfederację oraz w Prezydenta. Poseł wskazuje, że ustawa zawetowana przez Prezydenta nie zmieniłaby sytuacji związanej z tą firmą.
Zonda Krypto i estońska licencja
Kuźmiuk przypomina, że Zonda Krypto działała na podstawie licencji estońskiej i że nadzór estoński miał wystosować ostrzeżenie. Według posła brak reakcji polskich służb i instytucji na te sygnały jest kluczowym problemem.
Rola polskich instytucji
Poseł pyta, co przez ostatnie dwa i pół roku robiły polskie służby i instytucje, jeśli dysponowały informacjami o możliwych powiązaniach kapitałowych lub służbowych. Zwraca uwagę na obowiązki wynikające z kodeksu karnego i procedury karnej oraz na brak ostrzeżenia inwestorów.
Porównanie do Ambergold
Kuźmiuk określa sprawę jako „Ambergold 2.0” i odnosi ją do wcześniejszych publicznych kontrowersji związanych z Donaldem Tuskiem. W swoim wystąpieniu formułuje żądanie wyjaśnień i odpowiedzialności instytucji.
Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Nie ulega wątpliwości, że to jest próba politycznego uderzenia w Prawo i Sprawiedliwość, Konfederację, ale także Pana Prezydenta, powiedzmy otwartym tekstem. Ta ustawa zawetowana przez Prezydenta nie miałaby żadnego, gdyby weszła w życie, nie miałaby żadnego wpływu na to, co się stało z Zonda Krypto. To jest firma, która działała w oparciu o licencję estońską i co więcej okazuje się, że nadzór estoński ostrzegał, w sierpniu chyba poprzedniego roku takie ostrzeżenie było. Polskie służby, polskie państwo, polskie instytucje na to kompletnie nie zareagowały, a powinny zareagować, więc to jest w oczywisty sposób kłamstwo. Jeżeli teraz dowiadujemy się od Donalda Tuska, że za tą firmą stoją jakieś rosyjskie pieniądze, rosyjskie służby, to jest pytanie, co przez dwa i pół roku robiły polskie instytucje i polskie służby. Jest kodeks karny, jest kodeks postępowania karnego, są służby, więc jeżeli miały takie informacje, to ich obowiązkiem, niezależnie od tego, czy ustawa jest czy nie, było ostrzec opinię publiczną i wszystkich tych, którzy chcieli inwestować za pośrednictwem tej firmy. Nic takiego niestety nie zrobiono. Moim zdaniem to jest afera na miarę Ambergold, czyli to jest afera Ambergold 2.0. W pierwszej kadencji pan Donald Tusk miał aferę Ambergold, zresztą ze swoją rodziną, swoim synem, a teraz ma Ambergold 2.0.