Koalicja Obywatelska wychodzi na prowadzenie z wyraźną przewagą mandatową, osiągając poziom 191 miejsc w Sejmie (+34 względem 2023). Prawo i Sprawiedliwość spada do 161 mandatów (−33), pozostając drugą siłą polityczną. Jednocześnie rośnie trzeci biegun sceny — Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej łącznie osiągają 89 mandatów, co istotnie zmienia układ sił.

Klucz do zrozumienia — rozpad koalicji
Klucz do zrozumienia tej prognozy leży w przyjętych założeniach dotyczących sposobu startu partii. Symulacja zakłada, że ugrupowania, które w 2023 funkcjonowały w ramach koalicji wyborczych, w 2027 startują osobno. Dotyczy to przede wszystkim środowiska Trzeciej Drogi (PSL, Polska 2050 oraz nowy podmiot Centrum), a także relacji między Nową Lewicą i Razem oraz podziału w obrębie dawnej Konfederacji. To nie jest prognoza decyzji politycznych, lecz scenariusz analityczny — i to on w największym stopniu wpływa na rozkład mandatów.
KO — wzrost większy niż wygląda
Pierwszy wniosek dotyczy Koalicji Obywatelskiej. Wzrost poparcia z 30,70% do 34,10% (+3,40 pp) przekłada się na wzrost liczby mandatów z 157 do 191. Skala tej zmiany sugeruje, że KO korzysta nie tylko z własnego wzmocnienia, ale również z rozproszenia głosów między większą liczbę list wyborczych. W efekcie większa część głosów trafia do ugrupowań przekraczających próg.
PiS — druga siła z uszczerbkiem
Drugi wniosek dotyczy Prawa i Sprawiedliwości. Spadek poparcia do 27,00% (−8,38 pp) oznacza utratę 33 mandatów. PiS pozostaje jedną z dwóch największych sił politycznych, jednak jego wynik nie pozwala na odtworzenie pozycji z 2023 roku. Dane sugerują, że część elektoratu przesuwa się poza główny duopol.
Trzeci biegun — Konfederacja i KKP
Trzeci wniosek to silny wzrost ugrupowań wywodzących się z dawnej Konfederacji. Konfederacja (Bosak, Mentzen) osiąga 11,40% i 52 mandaty, a Konfederacja Korony Polskiej — formacja Grzegorza Brauna — 8,20% i 37 mandatów. Łącznie daje to 19,6% poparcia i 89 mandatów, wobec 7,2% i 18 mandatów dla wspólnej listy w 2023. Dane sugerują, że w tym scenariuszu podział tego środowiska nie osłabia jego pozycji — przeciwnie, zwiększa jego reprezentację parlamentarną.
Geografia zmian
Na poziomie okręgów zmiany są ograniczone liczbowo, ale znaczące politycznie. W siedmiu okręgach dochodzi do zmiany lidera — wszystkie przechodzą z Prawa i Sprawiedliwości do Koalicji Obywatelskiej. To Legnica (okręg 1), Toruń (5), Bielsko-Biała (27), Częstochowa (28), Rybnik (30), Elbląg (34) oraz Kalisz (36). W największych zmianach mandatowych dominuje efekt rozpadu Trzeciej Drogi — w wielu okręgach PSL i Polska 2050, startujące osobno, tracą po 2–3 mandaty, które redystrybuują się do innych ugrupowań. Jednocześnie pojawiają się wzrosty dla Konfederacji Korony Polskiej, co wskazuje na realokację części elektoratu prawicowego.
Ofiary rozpadu koalicji
Najbardziej wrażliwym elementem prognozy są partie poniżej progu wyborczego. PSL (4,90%), Polska 2050 (3,40%) oraz Razem (4,00%) w tym scenariuszu nie uzyskują mandatów. Kluczowe jest jednak, że nie wynika to z braku poparcia, lecz z jego rozdzielenia między kilka list. W 2023 roku te same środowiska startowały w ramach większych bloków (Trzecia Droga: 14,4%; Nowa Lewica z Razem: 8,6%), co umożliwiało przekroczenie progu. W symulacji 2027 efekt jest odwrotny — rozproszenie głosów prowadzi do utraty reprezentacji.
Trzy zaskoczenia
Największe zaskoczenia względem 2023 są trzy. Po pierwsze, skala wzrostu ugrupowań wywodzących się z dawnej Konfederacji — niemal 90 mandatów. Po drugie, całkowity brak reprezentacji dla części środowisk obecnych dziś w Sejmie. Po trzecie, wyraźna nadreprezentacja Koalicji Obywatelskiej względem wzrostu poparcia, wynikająca z efektu systemowego.
Wnioski
Przy założeniu rozproszonego startu ugrupowań, kluczowe znaczenie ma koncentracja głosów powyżej progu wyborczego. Dane sugerują, że struktura list może być równie istotna jak poziom poparcia.

